Jesień już trzeba zmienić kurs
Jesień już trzeba zmienić kurs
Otrzepać sól ze słów
Wkrótce znów powita mnie próg
Drewniany sen z wichrowych wzgórz
Nie, nie powrócę tu gdzie każde ze słów
Ocieka morzem jak łzą
Gdzie wielorybie stada z moich snów
Nieznany unosi prąd
Wkrótce już dziób rozbije o ląd
Największa z wielkich prawd
Będzie czas na uśmiechy i łzy
Na wiele z tylu ważnych spraw
Czas dryfujący władca lądów i mórz
Zawrócił myśli bieg
Lądy zielonych marzeń, miękkich snów
Oszronił biały śnieg
Jesień już trzeba zmienić kurs
Otrzepać sól ze słów
Czasem tylko powrócę tu
W najczulszym z moich snów
Znowu wyłoni się wśród wichrów i mgły
Ten sen sprzed wielu wielu lat
Gdzieś na nieznanym brzegu śpiący wrak
Wtulony w złoty piach
Pierwsza…
Pierwsza by zobaczyć twoje oczy
Druga…
Druga by zobaczyć twoje usta
Trzecia…
Trzecia by zobaczyć całą twoją twarz
Trzy zapałki kolejno…, trzy zapałki kolejno
Zapalone nocą…
Pierwsza…
Pierwsza by zobaczyć twoje oczy
Druga…
Druga by zobaczyć twoje usta
I całkowity zmrok, aby wszystkiego nauczyć się na pamięć
Gdy obejmę cię…, gdy obejmę cię
Swymi ramionami…
Pierwsza…
Pierwsza by zobaczyć twoje oczy
Druga…
Druga by zobaczyć twoje usta
Trzecia…
Trzecia by zobaczyć całą twoją twarz
Trzy zapałki kolejno…, trzy zapałki kolejno
Zapalone nocą…